Obecnie w Internecie oraz prasie możemy znaleźć wiele ogłoszeń, które związane są ze sponsoringiem. Mianem sponsoringu możemy określić rodzaj utrzymywania osoby za świadczone przez nią usługi seksualne. Zwykle utrzymankami są młode dziewczęta, studentki, które w ten sposób starają się „zarobić” na swoje utrzymanie. Osobami utrzymującymi są zazwyczaj stateczni panowie mający odpowiednią ilość zasobów finansowych. Problem sponsoringu jest bardzo poważny i dotyka wielu osób. Młode osoby decydujące się na taką formę utrzymania się nie zdają sobie sprawy z zagrożeń z tym związanych. Przede wszystkim są to zagrożenia emocjonalne i psychiczne.
Sponsoring jest formą prostytucji. Większość zainteresowanych nie chce tego tak nazywać, ponieważ uważają, że oddawanie siebie w zamian za utrzymanie nie jest niczym złym. Młode kobiety niejednokrotnie zakochują się w swoich sponsorach i przeżywają później rozterki miłosne. Narażone są także na szereg powikłań psychicznych, tj. nieakceptowanie swojego ciała, niskie poczucie wartości oraz poczucie winy. Kontakty seksualne wiążą się z ryzykiem zajścia w ciążę lub zarażenia chorobą weneryczną.
Sponsoring jest bardzo kuszącą i prostą formą utrzymania się i życia na dobrym poziomie, jednak spustoszenie psychiczne, jakie ze sobą niesie, zaburza dalsze życie i wpływa na podobne postępowanie takiej osoby w przyszłości.
Biorąc pod uwagę taką definicje, to małżeństwo jest kiepską formą prostytucji. Porównując do komórek - prostytutka to pre-paid - płacisz tylko za stosunek, sponsoring to mix, bo płacisz za stosunek, ale nie tylko - są pewne inne zobowiązania, ale bez problemu można "zerwać umowę". Małżeństwo to umowa abonamentowa - przed ożenkiem umawiamy się na pewne stawki, podejmujemy zobowiązanie, w tym wliczone stosunki, ale nie to jest najważniejsze. Jeżeli mamy ich dużo - żona wychodzi najtaniej, w przypadku okazyjnego seksu - prostytutka, a jeżeli chcemy mieć niezłą stawkę, ale bez zobowiązań - mamy sponsoring. nazywanie pre-paida i mixa prostytucja, a uważanie małżeństwa za układ pozbawiony handlem zasobami (w tym cielesnymi) jest zwyczajnie naiwne. To, że prostytutce płaci się twardą gotówką, a małżonce wyjściem do restauracji i kwiatami nic tutaj nie zmienia (gdyż w takim wypadku sponsoring w wykonaniu "kup mi buty" byłby piękny, ale "daj mi na buty" byłby prostytucją).
Dodaj nowy komentarz